c.d.
S p o d Ł y s e j G ó r y
S p o d Ł y s e j G ó r y
... Jakże te lata szybko lecą. I tak rok za rokiem. ... I coraz bliżej. ... Lepiej o tym nie wspomnieć. Chociażby Drak. Teraz tylko czasami zażartuje i powie: ,,Gdy minie kopa, to nie ma chłopa". Chwilami przykro jest słuchać, jak sapie, jakby go coś dusiło. Ma astmę i jeszcze coś z płucami. Kiedy oddycha, to skądś ze środka słychać jakiś pogwizd. Chce wtedy coś powiedzieć, a nie może i nie ma sił.
foto:Stanisław Pająk
A pamiętam, jak kiedyś Drak był najlepszym kosiarzem we wsi. Nikt mu nie dorównał. W koszeniu trawy i zboża. Kosił i naszą łąkę w lesie. Nieraz siadałem sobie obok i wpatrywałem się, jak on to robi, że każdy pokos jest równiutki. Tak samo i ściernisko. Trudno było się dopatrzeć, gdzie początek, a gdzie koniec pokosu. I z wszystkich robót we wsi najbardziej lubiłem sianokosy. Od dziecka.