niedziela, 17 czerwca 2018

,, O j c z e...n a s z ... " /1/ St.Pająk

                                                               ,, O j c z e   n a s z ... "

                                                           fot:St.Pająk - siostra Krystyna

          W ich domu życie płynęło po staremu. Matka raz w tygodniu, a nieraz i częściej, wyjeżdżała za ,,uciułane pieniądze", w najbogatsze strony Kielecczyzny. Po pszenicę, mąkę, groch, cebulę i kaszę. Jeździła z garnczkami do Jędrzejowa, Charsznicy, Dwikóz, Jakubowic, Złotego Potoku, Wysokich Gór i wielu innych miejscowości i wiosek. Aby zarobić cośkolwiek dla nich na chleb albo placek razowy, taki pieczony pod blachą w kuchni.

          Pakowała wiele małych woreczków w jeden albo dwa duże, a potem żegnając się z nami, prosiła prawie w progu, bo zawsze się śpieszyła:
     - Marysiu, uważaj mi szczególnie na Franię, żeby jej się nic złego nie stało.Nie bawcie się przypadkiem zapałkami, no i szybra na noc nie zasuwajcie, bo byście się podusili. Rozumiecie?! Ty, Marysiu, jesteś teraz dla nich jakby ojcem i matką. Pamiętaj!
        I bywało, że Marysia wczuwała się w swoją rolę i karciła ich, albo groziła pasem, gdy chcieli coś zepsuć w domu, albo zrobić po swojemu, nie tak jak ona chciała i kazała.
        - Wielka mama! Wielki ta-ta! - drażniła się Frania wywalając język po samą brodę, skacząc po łóżku i klaszcząc w ręce. A ojca i brata dawno nie widzieli. 

............ c.d.n.
                                                                                               ,, Ojcze nasz ..." / Stanisław Pająk
        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz