poniedziałek, 5 maja 2014

Przeżył cztery obozy śmierci /,,Ognie widąć z daleka"-S.Pająk

                         
                             Przeżył  cztery  obozy  śmierci
     
      Nazywał się Feliks Berus, miał wtedy 17 lat, był członkiem Gwardii Ludowej. Gwardzistą był jego ojciec, sierżant Stanisław Berus ,,Brzask". Zginął dnia 30 sierpnia 1943 r. w Suchedniowie-Kleszczynach (przy Wygonie). Mieszkał z rodzicami w Suchedniowie. Pracował w firmie ,,Hasag" w Skarżysku-Kamiennej, na wydziale narzędziowym. Za wynoszenie amunicji zostaje aresztowany i wywieziony do wiezienia w Radomiu, potem, po torturach, do obozów koncentracyjnych. 
     Przeżył cztery obozy śmierci: Majdanek, Buchenwald, Flossenburg i Dachau. Po wyzwoleniu obozu powrócił do kraju, wstąpił na ochotnika do wojska, dosłużył się stopnia kapitana. Potem pracował w Zakładach  Metalowych ,,Mesko" w Skarżysku-Kamiennej, był m.in. kierownikiem Zakładowego Ośrodka Informacji Techniczno-Ekonomicznej.
   ,,Przyszedł pan,aby panu opowiedzieć o moim życiu i jak trafiłem z Suchedniowa-Berezowa do Buchenwaldu... I myśli pan, że to będzie takie proste? I znowu będę musiał przeżywać to od począdku, przypominać sobie lata okupacji, tak jak to było..."
     Oczami więżnia obozów koncentracyjnych - Majdanka, Buchenwaldu, Flossenburga i Dachau widziałem wielu morderców, chociaż był to ograniczony i wąski fragment całego ogromu hitlerowskiej machiny ludobójczej...
                                                                fot: RP
    Warto przypomnieć sobie tamte lata nam starym, a młodzież zapoznać z tymi faktami, by nasze głosy włączyły się do protestu milionów ludzi. Mamy ku temu prawo. Wielu naszych ojców, matek, sióstr, braci i bliskich leży w zbiorowych mogiłach. Wielu zginęło w piecach krematoryjnych, a zbrodniarze przebywają na wolności.

     Wiele jest znanych miejsc każni w Skarżysku, Suchedniowie i okolicy, nie sposób wszędzie wmurować tablice pamiatkowe. Jednym z takich miejsc jest budynek obok biura głównego, przez który przechodzi się z ul.Armii Ludowej na teren Zakładów Metalowych ,,Mesko" w Skarżysku-Kamiennej. Mury piwniczne tego budynku wiele widziały podczas okupacji, były prowizorycznymi kazamatami  miejscowej placówki SD (policja bezpieczeństwa).
    W 1941 r. mieszkałem w Suchedniowie-Berezowie, a pracowałem w firmie ,,Hasag", na wydziale narzędziowym. Kierownikiem był hitlerowiec Seidel. Podobno, przed dojściem Hitlera do władzy spędził on wiele lat w Legii Cudzoziemskiej. W 1942 r. mój ojciec, Stanisław Berus, nawiązał kontakt z Oddziałem Gwardii Ludowej pod dowództwem Ignacego Robba, ,,Narbutta". Wkrótce został szefem zaopatrzenia, był sierżantem, ,,Brzask".......
  
Wielu gwardzistów często nocowało w naszym mieszkaniu, zaraz za przystankiem w Berezowie. Oczywista, że dość długo rodzina nie wiedziała o tym, że są to partyzanci, az do chwili, gdy przez nieostrożność zauważyłem granaty i pistolety. Wtedy to w zaufaniu powiadomiłem ojca, że rzekomi ,,handlarze", za jakich przedstawił ich ojciec, posiadają broń. Wówczas ojciec polecił mi wyjść na chwilę z mieszkania i po krótkiej naradzie wezwał z powrotem. Nakazując milczenie oświadczył, że nasi goście nie są handlarzami, lecz partyzantami, a jeden z nich dowódcą w stopniu porucznika. Po pewnym czasie dowiedziałem się, że był to porucznik ,,Narbutt". Od tego czasu nie ukrywano przede mną broni.
...............................
    
     
                                                                                                /  ,,Ognie widać z daleka"
                                                              

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz