Przeżył cztery obozy śmierci
Nazywał się Feliks Berus, miał wtedy 17 lat, był członkiem Gwardii Ludowej. Gwardzistą był jego ojciec, sierżant Stanisław Berus ,,Brzask". Zginął dnia 30 sierpnia 1943 r. w Suchedniowie-Kleszczynach (przy Wygonie). Mieszkał z rodzicami w Suchedniowie. Pracował w firmie ,,Hasag" w Skarżysku-Kamiennej, na wydziale narzędziowym. Za wynoszenie amunicji zostaje aresztowany i wywieziony do wiezienia w Radomiu, potem, po torturach, do obozów koncentracyjnych.
Przeżył cztery obozy śmierci: Majdanek, Buchenwald, Flossenburg i Dachau. Po wyzwoleniu obozu powrócił do kraju, wstąpił na ochotnika do wojska, dosłużył się stopnia kapitana. Potem pracował w Zakładach Metalowych ,,Mesko" w Skarżysku-Kamiennej, był m.in. kierownikiem Zakładowego Ośrodka Informacji Techniczno-Ekonomicznej.
,,Przyszedł pan,aby panu opowiedzieć o moim życiu i jak trafiłem z Suchedniowa-Berezowa do Buchenwaldu... I myśli pan, że to będzie takie proste? I znowu będę musiał przeżywać to od począdku, przypominać sobie lata okupacji, tak jak to było..."
Oczami więżnia obozów koncentracyjnych - Majdanka, Buchenwaldu, Flossenburga i Dachau widziałem wielu morderców, chociaż był to ograniczony i wąski fragment całego ogromu hitlerowskiej machiny ludobójczej...
fot: RP
Warto przypomnieć sobie tamte lata nam starym, a młodzież zapoznać z tymi faktami, by nasze głosy włączyły się do protestu milionów ludzi. Mamy ku temu prawo. Wielu naszych ojców, matek, sióstr, braci i bliskich leży w zbiorowych mogiłach. Wielu zginęło w piecach krematoryjnych, a zbrodniarze przebywają na wolności.
Wiele jest znanych miejsc każni w Skarżysku, Suchedniowie i okolicy, nie sposób wszędzie wmurować tablice pamiatkowe. Jednym z takich miejsc jest budynek obok biura głównego, przez który przechodzi się z ul.Armii Ludowej na teren Zakładów Metalowych ,,Mesko" w Skarżysku-Kamiennej. Mury piwniczne tego budynku wiele widziały podczas okupacji, były prowizorycznymi kazamatami miejscowej placówki SD (policja bezpieczeństwa).
W 1941 r. mieszkałem w Suchedniowie-Berezowie, a pracowałem w firmie ,,Hasag", na wydziale narzędziowym. Kierownikiem był hitlerowiec Seidel. Podobno, przed dojściem Hitlera do władzy spędził on wiele lat w Legii Cudzoziemskiej. W 1942 r. mój ojciec, Stanisław Berus, nawiązał kontakt z Oddziałem Gwardii Ludowej pod dowództwem Ignacego Robba, ,,Narbutta". Wkrótce został szefem zaopatrzenia, był sierżantem, ,,Brzask".......
Wielu gwardzistów często nocowało w naszym mieszkaniu, zaraz za przystankiem w Berezowie. Oczywista, że dość długo rodzina nie wiedziała o tym, że są to partyzanci, az do chwili, gdy przez nieostrożność zauważyłem granaty i pistolety. Wtedy to w zaufaniu powiadomiłem ojca, że rzekomi ,,handlarze", za jakich przedstawił ich ojciec, posiadają broń. Wówczas ojciec polecił mi wyjść na chwilę z mieszkania i po krótkiej naradzie wezwał z powrotem. Nakazując milczenie oświadczył, że nasi goście nie są handlarzami, lecz partyzantami, a jeden z nich dowódcą w stopniu porucznika. Po pewnym czasie dowiedziałem się, że był to porucznik ,,Narbutt". Od tego czasu nie ukrywano przede mną broni.
...............................
/ ,,Ognie widać z daleka"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz