U l ę g a ł k i
c.d.
- Po co żeście się schowali na tej górze?... - odezwał się Kuszewski i dodał: - Dlaczego nie chcieliście iść na okopy?
- Myśmy się wcale nie schowali, a byliśmy na ulęgałkach...- Na ulęgałkach?
- Tak, panie Kuszewski. Wiedzieliśmy, że tam są i chcieliśmy sobie trochę podjeść i wziąć na okopy...
- Mamy ich pełne kieszenie, o widzi pan... - dodałem, wysypując z jednej kieszeni ulęgałki do garści.
Po słowach Kuszewskiego i na widok ulęgałek Niemiec się trochę udobrał i jakby się przez moment uśmiechnął.
- Ha, haa! - zaczął się śmiać ten drugi. Podszedł do nas i zaczął się wpatrywać w ulęgałki, jakby je pierwszy raz widział albo chciał zaraz zjeść oczami.
Sądziłem, że ich nie weżmie. A jednak wziął.
- Daj i ty, z chusteczki... - powiedziałem do siostry.
foto: RP
Tamten pierwszy stał obok i patrzył to na nas, to na swojego kompana, jak ten zajadał żółte, soczyste ulęgałki. Widocznie mu smakowały. Opróżniłem po chwili drugą kieszeń z gruszek, napełniłem nimi czubatą garść opierając ją sobie o pierś i podbiegłem do tego Niemca, co do nas mierzył niedawno z karabinu.
Tamten pierwszy stał obok i patrzył to na nas, to na swojego kompana, jak ten zajadał żółte, soczyste ulęgałki. Widocznie mu smakowały. Opróżniłem po chwili drugą kieszeń z gruszek, napełniłem nimi czubatą garść opierając ją sobie o pierś i podbiegłem do tego Niemca, co do nas mierzył niedawno z karabinu.
- Bitte... Bitte... - wyszeptałem nieśmiało, jakbym jeszcze go się bał.
Niemiec spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem, jakby mi się naprawdę przyglądał lub mi nie wierzył. Po chwili pochylił się i wziął sobie jedną z wierzchu. A gdy zjadł, powiedział:
- Gut, gut...
Kiedy się jeszcze raz pochylił po następną, przesypałem wszystkie w jego garść. Opróżniłem i trzecią kieszeń.
- Danke...
Za niedługo szliśmy całą grupą naszą Babską Ścieszką w kierunku lasu - Starej Pani, Szlacheckich Łąk, Byczki i Zalezianki. Szliśmy na okopy...
/ ,, Nie tylko sen"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz