czwartek, 24 lipca 2014

Spod Łysej Góry...(10) /Stanisław Pająk

........                                                   Spod  Łysej  Góry


         Gdy nieraz idę przez naszą wieś i mijam po drodze znajome domy, przypominają mi się i tamte z dzieciństwa, które zapamietałem w swoich oczach. Patrzę na te dzisiejsze domy i widzę chwilami tamte stare chaty bielone wapnem, które stały w tym samym miejscu. Jedne były bielone na biało, a drugie na jasno-niebieski kolor, jak mówiono wtedy ,,bielone z lakmusem". Przypominam sobie te chaty i czasami stwierdzam, że jednak je lubiałem, że były mi jakoś bliskie. Jakbym czasami odczuwał jeszcze potrzebę ich zobaczenia po raz ostatni. Ale jest to chwilowe, jakby odezwała się jedynie tęsknota za latami beztroski, które wydają się być teraz najpiękniejsze. A dzisiaj tych starych domów można by zliczyć na palcach u jednej ręki. Tak ich jest niewiele w całej wsi.

                                                                                                      foto: AlanP


           Dawniej, gdy zbliżały się święta Wielkanocne, kobiety wymachiwały pędzlami z prosa wokół swoich chałup i zanurzały je co chwila w wiadrze lub jakimś garnku z rozrobionym wapnem. Przy wymawianiu słowa ,,chałup" przypomniały mi się dawne powiedzonka, które dziś już się prawie nie słyszy. A używały je przeważnie kobiety, gdy wychodziły do sąsiadki posiedzieć i trochę pogadać.
     - Idę na chałupy, na bajki.- mówiły pospiesznie w drzwiach.
     To słyszało się przycinki matek do córek:
     - Nie trzeba było to dłużej jeszcze siedzieć na tych chałupach?
     Albo złościli się mężowie na swoje żony, jakby żalili się do swoich dzieci:
     - Oj, poszła matka na te chałupy i siedzi tyle godzin. A was, to nie ma kto dopilnować, dać wam jeść i  położyć spać.
     Dzisiaj Gawronów liczy sto dwa domy i zalicza się do większych wsi. Ale są w okolicy takie, które mają i trzy razy tyle i ciągną się na przestrzeni kilku kilometrów. Niektóre są tuż przy trakcie, inne z dala od miasta i torów kolejowych, jakby wyrosły same na  ,,odludziu".
     Jeszcze nie tak dawno Gawronów zaczynał się od starego krzyża stojącego po prawej stronie i miał niewiele ponad kilometr długości. Ale gdy w ostatnich latach wyrosło za ,,górą" sześć ładnych domków z żużlu i białej cegły, liczy się od asfaltowej szosy w Żarnowie i ma ponad dwa kilometry.
......
                                                                                                      
                                                                                           / ,,Spod Łysej Góry i inne opowiadania"

                                                                                                      

                                                                                               
                                                                                                        
                            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz