środa, 6 marca 2019

,, t a k i e ... s o b i e ... ż y c i e " / St. Pająk

   
                                  ,, t a k i e  s o b i e  ż y c i e "

fot. z albumu rodzinnego


....   Z Mirką spotkaliśmy się na wczasach w Karpaczu. Miała wtedy włosy jak wiewiórka, może trochę ciemniejsze. Farbowane - taka była moda. Po raz pierwszy zwróciłem tam na nią uwagę i od początku wydało mi się, że jest przeznaczona dla mnie.
        Wkrótce po powrocie do domu postanowiliśmy się pobrać.
        W ciągu tygodnia wzięliśmy ślub cywilny. Najskromniej jak można sobie wyobrazić. My i dwoje świadków. To było z początkiem marca. Wesele miało się odbyć za miesiąc, dokładnie w święta wielkanocne, u niej na wsi w Sandomierskim.



          Wcześniej jeszcze pojechaliśmy tam oboje, żebym poznał jej rodzinę. Mimo że miało się ku wiośnie, spadł obfity śnieg i zawiało drogi. Kiedy wsiadaliśmy do pociągu, wcale się na to nie zanosiło. Dopiero w drodze zaczęło sypać. Spoglądałem co jakiś czas na tę zadymkę za oknem i ciarki mi przechodziły po plecach. W pociągu przytulnie i ciepło, dobrze się tak przyglądać, ale gdy trzeba będzie wysiąść i iść drogą w lekkich pantofelkach?  A Mirka mówiła, że od stacji trzeba iść prawie siedem kilometrów. Autobusy PKS jeszcze wtedy nie chodziły. Ludzie z okolicznych wsi dochodzili do stacji pieszo, jeździli saniami albo furmankami. Jak na złość nie trafiło nam się wtedy nic, żeby chociaż do połowy drogi. Dawno tak nie zmarzłem.
 fot. z albumu rodzinnego
       Teściowa przyjęła nas serdecznie i tylko nie dała nakłonić, żeby wesele zrobić u nas, w mojej rodzinnej wiosce, choćby dlatego, że większy dom. - Trzy córki za mąż wydałam, to i czwartą wydam na swoim. Po niczyich domach chodzić nie bede - tłumaczyła nasrożona. - Zabiję świniaka, ciele mam.....żeby było co jeść. A pan młody, to jest ty - wskazała na mnie ręką - dos na wódkę, muzykantów, no i te inne drobiazgi weselne.
    Uzgodniliśmy,że pieniądze zaraz po powrocie przyślemy pocztą. Potem stuknęliśmy się kieliszkami z teściową, siostrami i szwagrami. Po raz pierwszy, jakby na poznanie i przyjęcie do rodziny.
   -  Nie zapomnijta wysłać ten telegram do Warszawy, do Jaśka. Ty kartki nie zgubta, boby go z wojska nie puścili - przypominała na odjezdnym teściowa, gdy sadowjąc się w saniach owijaliśmy nogi siwym kocem.
    Do stacji miał nas podwieźć starszy szwagier. Zapalił sporta, obejrzał się, czy nie spadniemy, i podciął konia batem. - Trzymajta się - ostrzegł nas jeszcze, gdy wyjechaliśmy z podwórka na drogę, przy której stał jedyny we wsi dom murowany z cegły cementowej. Na bocznej ścianie, nad tablicą z napisem ,,Gromadzka Rada Narodowa w...", wisiał biały orzeł, godło naszego państwa.
......c.d.n.
                                                                               ,, Takie  sobie życie " /  St. Pająk


                                          




                                            

1 komentarz:

  1. Przedobry człowiek. Rozmawiałem z nim jak z ojcem moim. Nawet po latach po wyjeździe z Polski mnie pamiętał i zdzwaniał do mnie i mówił z troską o swoich dzieci. Od czasu jak się poznaliśmy zawsze mówił jak bardzo kochał greków i Grecję. W koncu zostawił swój ślad w Grecji wysyłając córkę na zawsze do Grecji. Jedną z jego książek " Takie sobie życie... trzymam w swojej bibliotece.
    Spoczywaj w pokoju Panie Staszku. Będę Ciebie na zawsze pamiętał

    OdpowiedzUsuń